indiepolskaoszczednoscipolecane
Siedem polskich indyków pod 30 zł, które realnie warto sprawdzić
Polska scena indie to nie tylko Frostpunk i This War of Mine. Wybraliśmy siedem tytułów, które dostaniesz za mniej niż jeden obiad w mieście.
Redakcja RespawnKey12 kwietnia 20267 min czytania
Recenzowanie gier polskich studiów ma w sobie coś z lokalnego patriotyzmu, którego staram się unikać. Bo raz, ze "swoje" trzeba chwalić bez względu na jakość, a dwa, że gracze przyzwyczaili się do tego, że pod hasłem "polska gra" kryje się albo Wiedźmin, albo coś niegrywalnego. Prawda jest bardziej interesująca.
Polska scena indie produkuje rocznie kilkaset tytułów. Większość przepada bez echa, ale kilka z nich to małe perełki, o których nie usłyszysz w mainstreamie. Wybrałem siedem, które w tym tygodniu kupisz na Eneba lub Gamivo za mniej niż 30 zł, a żałować nie będziesz.
1. Children of Silentown (Elf Games)
Cena za jaką polowałem: 22 zł na Eneba.
Przygodówka point and click z Wrocławia, którą trafiłem przez przypadek. Akcja w wiosce, z której ludzie znikają, gdy las jest blisko. Bawi się estetyką między bajką a horrorem, ma świetne head animation i ścieżkę dźwiękową, którą śpiewa zespół Sebastiana Plano.
Co dla mnie kluczowe: zagadki, które nie są frustrujące. Większość point and click po 2000 roku ma momenty "co ja mam teraz zrobić, kliknąłem wszystko". Tu nie. Tempo idzie do przodu, fabuła trzyma, 8 godzin czystej radości.
2. Inscryption (Daniel Mullins, polski wkład w soundtrack i jest kolektywem międzynarodowym)
Tu uczciwie: gra Daniela Mullinsa to nie czysto polska produkcja, ale współpracuje z polskimi muzykami przy ścieżce. Wciągam do listy, bo Polska społeczność modderska zrobiła trzy duże fanowskie kampanie i jedna z nich, "Kaycee's Mod", jest oficjalnie wbudowana.
Cena tej gry rzadko schodzi poniżej 30, ale w okolicach Halloween i Spring Sale czasem łapię ją za 24. Karcianka, deck builder, horror i metafikcja w jednym. 12 godzin, których nie chce się wcale skończyć.
3. Frostpunk (11 bit studios)
Pierwsza część za 25 zł, kupisz spokojnie. Dwójkę ostawiam, bo cenowo jeszcze nie spadła w rozsądny przedział.
Symulator zarządzania kolonią w post-apokaliptycznym Londynie po Wielkim Mrozie. Każda decyzja moralnie kosztowna, każdy dzień bliżej tragedii. Gra, w której wygrywasz "trochę za mało" i to jest celowe. Po pierwszym przejściu czujesz się jak po dobrym filmie, nie po grze.
11 bit jest z Warszawy i robi konsekwentnie najciekawsze polskie gry strategiczne ostatnich 10 lat. This War of Mine też w cenniku poniżej 25, jeśli wolisz coś krótszego.
4. Cooking Simulator (Big Cheese Studio)
Nie żartuję. Symulator gotowania z Krakowa, który zaczął jako żart, a skończył jako tytuł z 50 tysiącami pozytywnych recenzji na Steam. Mam to za 18 zł na Kinguin, gram od premiery i co kilka miesięcy wracam.
Czemu? Bo to gra, w którą można grać 15 minut na pełnym relaksie. Smażysz steka, robisz pasta carbonara, gość się denerwuje, ekran w kuchni paruje. Nie ma fabuły, nie ma celów, jest świetnie zaprojektowana symulacja, która wciąga jak Tetris. Idealne na wieczór po męczącym dniu, kiedy nie chcesz myśleć o wyborach moralnych w Disco Elysium.
5. Phasmophobia (Kinetic Games, brytyjskie studio, polski community)
OK, znowu uczciwie: nie polskie. Wrzucam, bo polska społeczność jest jedną z najbardziej aktywnych na świecie, a sklep zewnętrzny często ma tę grę po 25 zł, gdy Steam trzyma 45.
Co-op horror, w którym jesteście paranormal investigators próbującymi zidentyfikować duch w nawiedzonym domu. Kupuj tylko jeśli masz minimum dwóch znajomych, którzy zagrają z tobą. Solo to nuda, w czwórkę to jeden z najlepszych co-op horrorów ostatnich lat.
6. Tower of Time (Event Horizon, Wrocław)
Cena: 12 zł na G2A u zaufanego sprzedawcy.
Niedoceniony RPG z gigantycznymi bossami, taktyczną walką z pauzą i fabułą rozłożoną na 40 godzin. Wyszedł w 2018, technicznie wygląda na 2014, ale jeśli przeskoczysz przez moment chropowate grafiki, dostajesz najgłębszy taktyczny system walki, jaki widziałem w polskiej grze.
Studio Event Horizon nie istnieje już w tej formie, więc to bardziej hołd niż polecenie. Ale za 12 zł i 40 godzin zawartości to po prostu absurdalnie dobry deal.
7. SUPERHOT (Superhot Team, Łódź)
Gra, w której czas płynie tylko, gdy się ruszasz. Kupisz za 19 zł, czasem 15. Sześć godzin głównej kampanii plus rozszerzenia.
To jest pozycja obowiązkowa. Jedna z najbardziej oryginalnych mechanik dekady, polskie studio, designe na poziomie najlepszych światowych indie. SUPERHOT VR (jeśli masz gogle) to oddzielna gra, równie świetna. Jeśli jakimś cudem przegapiłeś, teraz jest moment.
Jak ja to kupuję
Nie każdy z tych tytułów leci stale w cenie poniżej 30. Patrzę przez naszą porównywarkę raz na tydzień, dodaję na wishliście, czekam na alerty.
Polskie studia indie nie mają budżetów na reklamę. To, że nie słyszałeś o Tower of Time czy Children of Silentown, nie znaczy, że są słabe. Znaczy, że nie miały kasy na YouTuberów. Same gry często bronią się jakością i jeśli wpadną w odpowiedni moment promocyjny, możesz mieć weekend lepszy niż ten z grą AAA za pełną cenę.
Daj znać w komentarzu, którą najbardziej cenisz. Jeśli mam coś przegapić, też dorzućcie. Lista jest robocza i pewnie wróci w odświeżonej wersji za pół roku.
Czego świadomie nie ma w tym zestawieniu
Lista ma siedem pozycji, ale wcale nie znaczy to, że tylko siedem polskich indyków zasługuje na uwagę. Zostawiłem na boku kilka pozycji, o których warto wspomnieć z konkretnych powodów.
The Vanishing of Ethan Carter (Astronauts, Warszawa) jest fenomenalne, ale rzadko schodzi poniżej 35 zł. Jeśli macie 40, kupujcie bez wahania. Jedna z najlepszych przygodówek narracyjnych ostatniej dekady, polski las jako tło, świetnie napisana fabuła.
Layers of Fear (Bloober Team, Kraków) to klasyk polskiego horroru psychologicznego. Cena 28 zł za pakiet 1+2 widywana jest tylko na Halloween, więc nie pasuje do regularnej listy "poniżej 30 zł". Warto czekać.
Observer (Bloober Team) z Rutgerem Hauerem to wybitna gra, ale jej średnia cena to 45 zł i sklepy zewnętrzne rzadko schodzą poniżej. Czekajcie na premierę następnej gry Bloobera, wtedy Observer poleci.
Detroit: Become Human to nie polska gra, ale często mylona z polską produkcją z powodu mocnej obecności polskiego dubbingu. Quantic Dream jest francuskie. Wpadało tu jako zapytanie od czytelników, więc warto wyjaśnić.
Skąd brać rekomendacje na świeżo
Trzy źródła, których używam regularnie, gdy szukam nowych polskich indyków.
Indie Showcase na YouTube to format prowadzony przez kilka polskich kanałów (CDA, NaPolskichSerwerach). Raz na miesiąc przegląd polskich nowości z poprzednich tygodni, krótkie wrażenia. Lekki ton, nie hardcore recenzja, dobre na pierwsze rozeznanie.
Twitter/X polskich deweloperów. Konta studiów takich jak 11 bit, Bloober, Anshar, CD Projekt RED, Techland, mówią sobie regularnie o swoich grach. Ale ciekawsze są mniejsze studia (Carbon Studio, Strange New Things, Storymind Entertainment), gdzie autorzy sami opowiadają o procesie.
Steam tagi "Polish Developer" i "Made in Poland". Steam pozwala filtrować po lokalizacji studia. To najbardziej kompletna lista, choć obejmuje też gry niewielkiej jakości. Sortuj po recenzjach, nie po dacie premiery.
Co planuję dorzucić w następnej rundzie
Lista wyżej skupia się na tytułach starszych i sprawdzonych. W następnej iteracji chcę dorzucić rzeczy świeższe, które dopiero co weszły do obiegu i jeszcze nie złapały cenowego dna.
Patrzę między innymi na The Thaumaturge (Fool's Theory, Wrocław), grę 3RPG, która wyszła w 2024 i już zaliczyła dwie duże aktualizacje. Cena zewnętrzna spada do okolic 35 zł, ale za pół roku powinna wpaść do strefy "do 30 zł".
Indika (Odd Meter, ale z polskim ko-publishingiem) to drugi tytuł na radarze. Krótka, nietypowa narracja o nawiedzonej nowicjuszce w XIX-wiecznej Rosji. Trzy do czterech godzin, atmosferyczne, dziwne. Cena premierowa była 45 zł, dziś schodzi do 32, więc moment z "pod 30" to kwestia paru miesięcy.
I trzeci kandydat to Songs of Conquest (Lavapotion, Szwecja, ale z polskim portfelem w studiu i mocną polską społecznością modderską). HOMM-like w pixel arcie, świetnie zaprojektowany system bitew, długie kampanie. Już teraz schodzi do 38 zł na promocjach, czyli prawie na progu.
Następna runda listy najpewniej w październiku, razem z polskim Halloween showcase'em od redakcji.
Powiązane wpisy
#roguelike#indie
Siedem roguelike pod 25 zł, w które będziesz grać latami
Roguelike to gatunek, w którym 100 godzin to dopiero rozgrzewka. Wybrałem siedem, które dziś kupisz poniżej 25 zł, każdy z biblioteką wracania.
#ceny-gier#rynek-gier
Gry za 80 dolarów i 62 procent graczy, którzy przestali płacić pełną cenę
Wydawcy pchają ceny gier w stronę 80 dolarów, a 62 procent zaangażowanych graczy już nie kupuje w pełnej cenie. Tłumaczę, dlaczego to strategia, nie skąpstwo.
#rynek-gier#oszczednosci
Cyberpunk 2077: trzy lata historii ceny, czego mnie nauczyła
Prześledziliśmy ceny Cyberpunka od premiery do dziś. Wnioski o tym, kiedy faktycznie warto kupować duże gry AAA, mogą cię zaskoczyć.

